­
­

Poczciwy Albert

Ja wiem, kajam się, naprawdę. Kwiecień minął mi po prostu w zawrotnym tempie i nie pamiętam, żebym uskarżała się na nadmiar wolnego czasu. Nic z tego. Urobionam po uszy. Doprawdy nie wiem, co ja robiłam z czasem, kiedy Gnomiska nie było jeszcze na świecie. Teraz w jednej mop, w drugiej chochla, nogą odpisuję na maile, prawą balansując w poszukiwaniu równowagi. Głupimi minami zabawiam...

Continue Reading

hołm offis

Moje domowe centrum dowodzenia, opłacania rachunków, sporządzania list i gromadzenia dokumentów. Stylówka wiosenna aka "wieś tańczy i śpiewa". Troszkę mnie jarmarczno poniosło, ale i tak duma mnie rozpiera. Gdzieś tam z tyłu głowy od dawna kiełkował pomysł na hendmejdową tablicę memo ze sznurkami, brakowało mi tylko podkładu. Tablicy korkowej nie chciałam, deski nie wiedziałam skąd wyczarować i tak po prawdzie, nie bardzo chciało...

Continue Reading

Pochwała żłoba

Gdybym miała wskazać jedną z moich bardziej irytujących cech, to byłby fakt, że natchnienie do posta przychodzi zawsze wtedy, kiedy domownicy już smacznie chrapią, a ja kończę rozwieszać pranie i padam na przysłowiowy ryj. Właśnie wtedy nachodzi mnie wena, więc ze spania nici.  No ale miało być o żłobie, nie o mnie. Wiec koniec tych wynurzeń, choć temat nadal głęboko osobisty, nawet jak...

Continue Reading

Marcowe "new in"

Jak przy stole, tak w łóżku; jak w tańcu, tak w życiu!

Jak przy stole, tak w łóżku; jak w tańcu, tak w życiu! Tako głosi powiedzenie ludowe i nie sądzę, żeby przeceniało rolę stołu w każdej rodzinie. Tak i u nas stół wprowadził małą rewolucję. Stół to obiekt moich ostatnich zachwytów i wielkiej dumy i tym samym myślę sobie, że zasłużył na zupełnie oddzielny wpis. Zastąpił nam mały koszmarek, przy którym, do tej pory...

Continue Reading

Kącik małego widza

Ciężkie jest życie matki pracującej i urządzającej dom, ale jeszcze cięższe pracującego ojca, który musi wszystkim tym oczekiwaniom sprostać i samodzielnie wykonać. Wściekam się czasem, że tyle to wszystko trwa, a tymczasem sama z tematem rolet bujam się już od miesiąca. Łatwo dostrzec zadrę w oku bliźniego, ale nie belkę we własnym. Tato Gnoma, aj law ju, ajm sorry! Za jedno muszę być...

Continue Reading

Jak (prawie) nie kupiliśmy telewizora

Dojrzeliśmy do kupna telewizora. Spokojnie, tylko do salonu. No i z tym dojrzewaniem, to głównie Ojciec Gnomiska, mi tam bez tego żyję się całkiem dobrze. Jeden morderca szarych komórek mniej, a przecież i tak nie ma czym szastać. Jego proces dojrzewania też przebiegał opornie, wiadomo, opór głównie dzięki mnie. Mój warunek, że telewizor okej, spoko, ale kable muszą być wkute w ścianę, na...

Continue Reading